Wyprawy krzyżowe w latach 1095-1291 do Ziemi Świętej, były wielką szansą dla wielu europejskich rycerzy na zgromadzenie bogactw. Przynajmniej w teorii – tak uważamy po dzień dzisiejszy.  Czy aby na pewno słusznie? Na starym kontynencie nie brakowało konfliktów, na których można było się dorobić. Tymczasem krucjaty były drogą inwestycją, obarczoną potężnym ryzykiem. I gdyby chodziło tylko o chęć zdobycia bogactw, byłaby to pewnie jedna z gorszych inwestycji w dziejach.

Już samo zorganizowanie wyprawy wymagało od uczestników ogromnych kosztów. Zdobywali je, zadłużając się lub wyprzedając swoje posiadłości. Tak było z wieloma uczestnikami pierwszej krucjaty, która odbyła się w latach 1095-1099. Wśród rycerzy, którzy ruszyli do Ziemi Obiecanej był m.in. Gotfryd z Bouillon. W ciekawy sposób przedstawiona jest podobna historia, w filmie Królestwo niebieskie – zrealizowanego przez Ridleya Scotta. Geniusz kamery tym razem otrzymał dużo negatywnych recenzji za swoje dzieło, jednak w mojej opinii, krytyka należy się bardziej poprawności politycznej jaką przyjął, a nie samej realizacji. Pod względem wizualnym, film Scotta nie ma sobie równych, w tej tematyce.

Bardzo ciekawy sposób finansowania swojej podróży do Jerozolimy przyjął w trzeciej wyprawie krzyżowej (1189–1192) król Anglii, Ryszard Lwie Serce. Waleczny władca był gotów na każdy wydatek. Gdy zbierał pieniądze na podróż do Ziemi Świętej, zarzekał się: Sprzedam Londyn, jeżeli znajdę kupca. I nie żartował. Wprawdzie na Londyn nabywca się nie znalazł, ale Ryszard zdobył pieniądze, sprzedając Szkotom… niepodległość. Potężna suma, wypłacona w 1189 roku przez króla szkockiego, Wilhelma Lwa, uwolniła kraj od angielskiego zwierzchnictwa. I pozwoliła angielskiemu monarsze wyruszyć w upragnioną pielgrzymkę.

W tamtych latach panowało przekonanie, że ten kto był biedny na zachodzie, stawał się bogaty na wschodzie. Kronikarze pierwszych krucjat podkreślali, że wystarczyło tam się tylko dostać, aby stać się bogatym.  Haczyk polegał na tym, że to było właśnie najtrudniejsze. Historycy wojskowi w swoich rozeznaniach przedstawiali brutalne wręcz statystyki. Tylko nieliczni trafiali do Ziemi Świętej, jednak tam faktycznie czekały bogactwa oraz,,, dość kolokwialnie pisząc: szansa na karierę.

Wystarczy dodać, że wspomniany Ryszard Lwie Serce obłowił się jeszcze w drodze do Ziemi Świętej, i to dość przypadkowo. Zdobył Cypr i zgarnął mnóstwa złota, zgromadzonego przez Izaaka Komnena, samozwańczego władcę Wyspy Afrodyty.

Bohaterem najbardziej spektakularnej kariery z czasów wypraw krzyżowych był Renald z Châtillon. Ten prosty rycerz, który zdecydował się na wyjazd do Ziemi Świętej, nie miał ani pieniędzy, ani wpływowych krewnych. Był jednak przystojny i wpadł w oko księżnej Konstancji z Antiochii. Księżna była wdową i dotychczas nieśpieszno jej było do drugiego zamążpójścia. Odrzucała wszystkich kandydatów proponowanych przez króla jerozolimskiego i cesarza bizantyńskiego. Zmieniła zdanie dopiero, kiedy poznała Renalda.